• Wpisów: 27
  • Średnio co: 80 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 21:16
  • Licznik odwiedzin: 2 579 / 2247 dni
 
yeloneq
 
30 lipca:
Pamiętam, że tego dnia byłem bardzo szczęśliwy. Wróciłem do domu, chciałem ją zobaczyć, pragnąłem tego lecz ona nie odzywała się już do mnie tak często jak kiedyś. Poprawka, w ogóle nie rozmawialiśmy. Nie rozważając nad tym dłużej umówiłem się z kumplami na piwo w Aishy- małej pizzerii w miasteczku. Czułem w kościach, że tego dnia coś się wydarzy.
Z domu wyszedłem koło godziny 15. Szedłem dosyć dużo jak na mnie, kilka kilometrów z buta . Jest to spowodowane tym, że nie mam samochodu, a autobusy jeżdżą co godzinę.  Na szczęście znam skróty, więc droga nie zajęła mi wiele czasu. Jeden z ów skrótów prowadził koło supermarketu. Wybrałem się tamtą drogą, bo akurat szedłem w tamte rejony. Przed sklepem stało kilka osób i nagle dostrzegłem w tym tłumie jej ojca. Podszedłem, przywitałem się, porozmawiałem. Wtedy jej tata powiedział mi, że ona siedzi w Aishy. Nie tracąc ani chwili pobiegłem tam, wparowałem do pizzerii, ale jej już tam nie było. Zapytałem kelnerki czy była tu taka dziewczyna. Kelnerka stwierdziła, że była, tylko, że wyszła kilka minut temu. Byłem wściekły na siebie, że nie byłem wystarczająco szybki, lecz po chwili się ogarnąłem. Wypiłem piwo ze znajomymi i wróciłem do domu. Byłem przybity. Minęliśmy się, dosłownie. Musiała iść drugą stroną ulicy, bo  w innym wypadku bym ją spotkał.
Ta56544-fdabad079ba1ee476e3a.jpeg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego